poniedziałek, 29 października 2012

Jelenia Góra - sentymentalnie :) [1]

18 lipca 2010 tuż przed północą wysłałam na Blip.pl wiadomość: Kolejne 14 dni: Jelenia Góra - Karpacz – Zgorzelec – Drezno - Saska Szwajcaria – Berlin – Jüterbog – Templin – Karlsruhe – Altötting – Berchtesgaden – Monachium – Hamburg - Berlin

Blip.pl to rodzaj polskiego bloga dla krótkich wiadomości, odpowiednik popularnego Twittera. Zlikwidowałam konto kilka miesięcy temu, nie wyrabiając ze wstawianiem nowinek. Wówczas jako jeden z pierwszych portali miał możliwość wysyłania wiadomości z telefonu bez instalowania aplikacji, co uznałam za użyteczne podczas moich podróży.

     Jelenia Góra – po raz pierwszy zobaczyłam to miasto, będąc jeszcze w szkole podstawowej na wycieczce Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (chyba 1988). Ze zdjęć bardziej, niż ze wspomnień, kojarzyłam słoneczny acz opustoszały w niedzielę rynek. I te podcienia… Dla mnie jedyne w swoim rodzaju. Aparaty fotograficzne w naszej grupie były dwa i ja miałam szczęście być posiadaczką jednego z nich. Cudo technologii radzieckiej z czarnego bakelitu, bijące szczyty popularności w latach 70 i 80 ubiegłego wieku - Smiena 8M – nie przerastała moich możliwości, nawet z osobnym urządzeniem do mierzenia odległości. Warunek, postawiony przez ojca i sponsora moich reporterskich zapędów był jeden: połowa wywołanych zdjęć jest dobra i dostaję aparat na kolejną wyprawę. Jakże wprawny rodzicielski trick, którego efektem były przeważnie głupie miny moich zniecierpliwionych modeli, gdy ja upewniałam się po raz dziesiąty, że ustawiłam prawidłowo odległość. Nie pstrykało się wówczas wszystkiego na prawo i lewo. Filmy jak i ich wywołanie nie było tanie, dlatego gdy z kilkudniowej wycieczki przywoziłam co najwyżej 24 (lub w zależności od filmu 36) ujęć - miały być one poprawne. I te czarno-białe fotografie jeleniogórskich podcieni sprzed lat były moimi pierwszymi (wstawię, jak znajdę :)).
Mój pierwszy aparat, Smiena 8M, źródło: Wikipedia, CC 3.0