poniedziałek, 30 czerwca 2014

Germany Tour 2014 [1]

Niemieckie Koleje przedstawiły dziś sezonową ofertę, dzięki której z jednym biletem można bez ograniczeń podróżować po całym kraju przez kolejne 30 dni. Deutschland-Pass (DP, Paszport po Niemczech) to propozycja przede wszystkim dla tych, którzy w letnie miesiące dysponują wolnym czasem i mogą spontanicznie podejmować decyzje o podróżach. Cena biletu jest zróżnicowana w zależności od wieku nabywcy oraz klasy wagonu. Więcej o Deutschland-Pass 2014 na tej stronie.
 
Z tej wyjątkowej oferty korzystam co roku, odkąd została wprowadzona. Za pierwszym razem było to 30 dni, ale w kolejnych latach (poza 2011, kiedy nie było w sprzedaży Deutchland-Pass) bilet kupowałam dwukrotnie, starając się wykorzystać maksymalnie z 60 danych dni podróży. Doświadczenia są różne. W 2010 roku nie miałam stałej bazy w Niemczech, dlatego wyprawy podzieliłam na trzy etapy z noclegami, trwające po 7-8 dni. pomiędzy nimi zjazdy do Polski na wymianę rzeczy, wielkie pranie, krótki odpoczynek i dalej w drogę. Kolejnego lata, ku wielkiemu rozczarowaniu, oferty nie powtórzono i sądziłam, że była to jednorazowa akcja. Letni czas wykorzystałam więc jeżdżąc przez trzy miesiące po Brandenburgii, za każdym razem z biletem miesięcznym na całą sieć związku komunikacyjnego VBB. Efekty, w postaci zagęszczenia odwiedzonych miejsc widać na mapie moich podróży. W 2012 roku oferta pojawiła się nagle i niespodziewanie, wzbudzając mój niepohamowany zachwyt i mimo zarezerwowanego lotu do Korei we wrześniu, dwa miesiące przed, rozbijałam się po Niemczech, powtarzając w pociągach koreańskie słówka. Wydawało mi się, że startując z Berlina, podróże będą znacznie łatwiejsze i efektywniejsze niż w 2010 roku. Nic bardziej mylnego. Oszczędzając na noclegach, wyjazdy i powroty do stolicy tego samego dnia okazały się nad wyraz męczące. Żeby dojechać o w miarę przyzwoitej porze gdzieś w rejony Nadrenii-Północnej Westfalii należało stawić się na dworcu koło 4.00 rano, a powrót był tuż przed północą. Trzeba było racjonalizować wyjazdy. Jeden dzień wypad dalej, kolejny raczej blisko, tak, żeby można było się wyspać ;) W 2013 roku moje kolejowe plany popsuła nieco powódź. Wezbrane wody Łaby uszkodziły szybkie połączenie, z którego korzystały pociągi jadące z Berlina w kierunku zachodnim i południowo-zachodnim. Zorganizowane objazdy oznaczały start podróży nawet o 3.00 nad ranem i brak na trasie niektórych węzłów kolejowych. Dłużący się odcinek Kassel-Wilhelmshöhe-Göttingen-Berlin wychodził mi bokiem... Pewną nowością w ofercie była jednak możliwość podróży przez dwa następujące po sobie dni po Austrii i/lub Szwajcarii (po dwa dni na każdy kraj). Dzięki temu odwiedziłam po raz pierwszy w życiu kraj Helwetów, wybierając za cel dolinę "Szczęka-Opada-Już-Na-Dworcu", czyli Lauterbrunnen :)
 
Każdego roku nowe doświadczenia i nie inaczej będzie teraz, bowiem po raz pierwszy zdecydowałam się kupić miesięczny bilet na I klasę. Cena, choć wyższa o 25%, i tak pozostaje daleko bardziej atrakcyjną od spontanicznie podejmowanych i opłacanych tuż przed odjazdem podróży. Mały przykład: gdybym dzisiaj chciała zakupić na jutro bilet na wybrane połączenie do Hamburga (w tą i z powrotem) zapłaciłabym za pierwszą klasę 148 euro. A to dopiero początek. Pojutrze udaję się do małej miejscowości, niedaleko Bonn i za tą podróż przyszłoby mi zapłacić 238 euro (wliczając powrót w piątek). Pomijając brak elastyczności (na bilecie jest dokładnie godzinowo rozpisane opłacone połączenie, w razie spóźnienia na dworzec jest kłopot), to cena tylko tych dwóch wyjazdów jest już bliska cenie mojego 30-dniowego biletu (Deutschland-Pass), wynoszącego 409 euro.